Dzień był parny i słoneczny. W sam raz na kąpiel. Nie jedna osoba dziwi się nam, czemu nie jedziemy nad zalew, jezioro.Odpowiedź jest prosta. Nasza rzeka jest wystarczająco głęboka - 3 metry to dla nas idealnie. A przede wszystkim jest mało osób. W miejscu publicznym trzeba się zachowywać przyzwoicie, a tutaj możemy szaleć!
Jeszcze cztery kilometry - pocieszałam się w myślach - Dam radę.
Nogi odmawiały mi posłuszeństwa, kwas mlekowy zalewał mięśnie. Do Claudii jest kawał drogi, a moja kondycja nie jest najlepsza. Do tego musimy jeszcze pojechać po niego.
- Kim on jest ?- zapytała po drodze Nathalie - Co ty planujesz, Jess?
Tylko się zaśmiałam. W życiu by nie zgadła.
- Mam takiego kolegę - zaczęłam
- To już wiem ! - przerwała mi
-Daj mi skończyć ! - wrzasnęłam na nią - I jemu spodobała się Clauduśka. Ha ha. Postanowiłam ich zapoznać.
Nath zaśmiała się w głos. To był zaraźliwy śmiech. Po chwili obie się śmiałyśmy, nie wiedząc z czego.
Dotarłyśmy pod dom chłopaka. Zsiadłam z roweru i popędziłam do drzwi. Zapukałam zgodnie z naszym szyfrem i weszłam do środka. Miał bardzo duży dom. Rodzice są bogaci, stać ich na wiele. Mieszkanie było przestronne, w jasnych kolorach. Z pastelowo błękitnych ścian spoglądały na mnie postaci z obrazów. Jedne były pozytywnie nastawione do życia, a u innych widać było wyraźną niechęć.
-Nie mogłem się doczekać - powiedział witając się ze mną - Podobno masz dla mnie niespodziankę. No, czekam.
Uśmiechnęłam się do niego z politowaniem.
-Niespodzianka znajduje się dokładnie trzy kilometry dalej- oznajmiłam - Rowerek między nogi i jedziemy
Marius - bo tak miał na imię - leniwie szedł do drzwi.
Ten chłopak mnie przerażał. Dosłownie. Wiem, że by się ucieszył, gdybym mu powiedziała, co zamierzam zrobić, ale chciałam mu zrobić niespodziankę.
-Ruszaj tyłek ! - poganiałam go - Bo znudzi jej się czekanie i sobie pojedzie.
Miałam na myśli Claudię czekającą nad rzeką, ale on chyba odebrał to nieco inaczej. Od razu nabrał tępa. Nath pomachała mu wesoło.
- Ona jest niespodzianką? - spytał nieco zawiedziony.
Zaśmiałam się tylko i przecząco pokręciłam głową.
-Przecież mówiłam, że trzy kilometry dalej!
Przedstawiłam go Nath. Była zaskoczona widząc chłopaka. Wsiedliśmy na rowery i ruszyliśmy w drogę.
~Claudia~
Zastanawiałam się, gdzie one się podziewają. Czekamy na nie, a ich ciągle nie ma. Zaczynam się martwić. Siedzimy z Caroline (której swoją drogą zaczyna ,,odwalać'') i czekamy na nie od godziny. Zazwyczaj niewiele czasu zajmuje im dojazd tutaj pomimo sporej odległości. . Nagle usłyszałam wrzask. Caro spojrzała na mnie podejrzliwie i obie popędziłyśmy w stronę, z której dobiegał krzyk.
Dotarłyśmy na miejsce i zobaczyłam ścigającą się Nath i Jess. pokręciłam z dezaprobatą głową. Dzieci. Zaraz! Hola, hola! Przecież sama się tak zachowuję! Zaśmiałam głośno. Zdziwił mnie fakt, że towarzyszył im jakiś chłopak. Zaczęłam zastanawiać się, kim on jest. W sumie nawet jest fajny. Ale dlaczego go zabrały?
-Cześć - przywitałam się - Co tam, dziewczyny? Widzę, że mamy gościa.
Było mi trochę głupio. Ja i Caro w kostiumie kąpielowym, a one w ubraniach. Na szczęście nie musiałam się długo przejmować. Dziewczyny zaraz zrzuciły ciuchy i wskoczyły do wody.
-Długo czekałyście? - spytała Jessica
-Trochę za długo, jak na mój gust - odpowiedziała Caro ochlapując ją wodą
- A może mi powiecie, kim jest nasz gość? - wtrąciłam
Jess złapała się za głowę. No jasne, zapomniała. Cała ona. Szybko przedstawiła nam Mariusa i dała nura pod wodę. Zawstydziła się biedaczysko. W sumie ja też byłam nieco zakłopotana. Matius wciąż przeszywał mnie wzrokiem, co nie było mi na rękę. Przy najbliższej okazji spytałam Jessicę o co chodzi. Powiedziała mi tylko tyle, że jestem ,,niespodzianką'' cokolwiek by to miało oznaczać.
~Marius~
Nie wierzę, że to zrobiła! Jestem jej dozgonnie wdzięczny. Może mi się uda, żebym chociaż dostał jej numer telefonu. Po godzinie pływania wszyscy zgłodnieliśmy. Nathalie wyjęła ze swojego koszyka kanapki, a Jessica naleśniki z owocami. Wszystko wyglądało przepysznie, a wyglądało jeszcze lepiej. Kiedy najedliśmy się do syta część wróciła do wody, a ja korzystając z okazji wyciągnąłem Claudię na spacer. Cieszyłem się, że się na to odważyłem. Być może to właśnie ten spacer otworzył mi wszystkie drogi i wszystkie możliwości. Claudia mnie polubiła.
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz