~Nathalie~
Śniło mi się, że byłam w szkole. Dookoła mnie
pałętało się wielu uczniów. Ktoś nagle zakrył moje oczy
dłońmi. Od razu zgadłam kto to.
- Caroline - zaśmiałam się głośno.
Dziewczyna z uśmiechem na twarzy stanęła obok mnie. Przed sobą
miała paczuszkę z karteczką ,,Wszystkiego najlepszego''.
Zatrzymałam się zdziwiona.
- Co to ?
Stojąca obok Caro Jessica uśmiechnęła się do mnie z
politowaniem
- Dziwna jesteś. - stwierdziła - Nie mów, że nie
pamiętasz o swoich urodzinach.
No tak ! Mam dzisiaj urodziny ! Jak mogłam zapomnieć o czymś
takim ?
Zaśmiałam się szczerze.
- No tak. Starzeję się. Dzięki, że przypominacie.
- Nie ma za co - odpowiedziała Clau ze złośliwym
uśmieszkiem na twarzy. Dałam jej kuksańca w bok.
Zajrzałam do paczki i zobaczyłam w niej prześliczny wisiorek z
napisem Smile, poprosiłam dziewczyny, by mi pomogły go założyć
i szybko poszłam do łazienki zobaczyć jak w nim wyglądam. I wtedy
się obudziłam. Ku mojemu zdziwieniu byłam wypoczęta, a w głębi
mnie tliła się iskierka szczęścia.
Nagle sen się zmienił przeistaczając się we wspomnienie
ubiegłego dnia. Obudziłam się zlana potem, lecz mimo to wypoczęta.
Gdzieś tam w głębi cieszyłam się, że się obudziłam, gdyż nie
muszę już przeżywać na nowo tragedii której byłam świadkiem.
~Narrator o Nathalie~ (Narracja 3 osobowa, już po przeistoczeniu
się snu)
Spała tak niespokojnie, że znajomy sen wykroczył poza ramy
eterycznej krainy podświadomości i fantazji, od samego początku
przybierając boleśnie rzeczywistą formę.*
Najpierw było wspomnienie. Strużki krwi płynące wzdłuż
bladej szyi kobiety idealnie z nią kontrastując. Na twarzy Nathalie
pojawiły się drobne kropelki potu które lśniły w świetle
księżyca przebijającego się przez okno jej przytulnego pokoju.
~Matthias~
Walizki spakowane, jestem już na peronie. Jestem tam ja, Jess,
Clau i Caro. Nigdzie nie widzę Nath, a trzeba zauważyć, że mam
całkiem niezły wzrok. Zrezygnowała ? Wszystko jest możliwe. Nagle
Jessica zadała pytanie na które prawdopodobnie znałem odpowiedź,
lecz była ona na tyle niestosowna, że postanowiłem milczeć.
- Gdzie jest Nathalie i dlaczego jej nie ma ? - Jessica
była bardzo zaniepokojona nieobecnością przyjaciółki.
Cóż... z pewnością znam odpowiedź na drugą część pytania.
Wzruszyłem obojętnie ramionami.
- Pewnie zaraz przyjdzie. - odparła Claudia z
przekonaniem próbując uspokoić zarówno siebie jak i innych.
W chwili w której Clau skończyła mówić zza rogu wyłoniła
się nerwowa, ale z uśmiechem na twarzy postać Nathalie.
Odetchnąłem z ulgą. Musiałem przyznać, że bałem się tego
spotkania.
- No nareszcie - powiedzieliśmy chórem. Tak, cała
czwórka chórem wypowiedziała te same słowa, po czym wybuchnęła
śmiechem.
~~Claudia~~
Dziwne, ale pozytywne uczucie wypełniało pustkę w moim ciele.
To przeczucie. Przeczucie, że wydarzyło się coś ważnego co
będzie miało wpływ na naszą przyszłość. Miałam ochotę
zamknąć oczy jakbym miała coś zobaczyć oczyma wyobraźni. Ale
zamiast tego w mojej głowie usłyszałam głos. Miałam wrażenie,
że to mój własny, lecz po chwili zauważyłam, że to głos małej
dziewczynki która chce być mądrzejsza od rodziców.
Posłuchaj mnie kochana,
Bo powiem to tylko raz.
Nathalie musi być asekurowana
Tutaj liczy się nie tylko czas.
To dotyczy Was wszystkich,
Ale zachowaj to dla siebie
Nie wyglądacie na głupiutkich.
Wskazówek szukaj w niebie.
Już miałam otworzyć usta by powiedzieć innym o tym co właśnie
zaszło, ale zdałam sobie sprawę, że to będzie wyglądało wręcz
absurdalnie. Zamiast tego wyjęłam kartkę i długopis, by zapisać
słowa wypowiedziane przez dziecko ,,z głowy''. Nie wiedziałam,
czemu to robię, robiłam to, co nakazywała mi intuicja.
Podpowiedziała mi, że to będzie bardzo ważne.
Usłyszałam głośny gwizd, a pociąg wjechał na peron. Bilety
mieliśmy kupione, więc nie było się czym martwić. Weszliśmy do
środka i zajęliśmy miejsca w wolnym przedziale. Mimo to martwiłam
się, że nie ma Mariusa. Poprosiłam Jessicę na słowo. Ta tylko
skinęła głową. Wyszliśmy z przedziału.
- Gdzie jest Marius? - zapytałam. Byłam tak
przejęta jego nieobecnością, że nie byłam w stanie opanować
drżenia głosu.
-Spokojnie, zaraz będzie. Dzwoniłam do niego. Pociąg
odjeżdża za 15 minut, a on jest prawie na miejscu. Stał w korku,
dlatego go nie ma. - Jess patrzyła na mnie z politowaniem, jakbym
przesadzała.
- To o mnie mowa ? - głos rozległ się tuż nad moim
uchem.
Kiedy szybko odwróciłam głowę nasze usta na chwilę się
zetknęły w delikatnym pocałunku, który skończył się tak szybko
jak się zaczął. Zawstydzona odwróciłam wzrok.
- Martwiłam się - powiedziałam z wyrzutem. -
Myślałam, że nie przyjedziesz.
- Obiecałem, więc jestem.
Mark delikatnie dotknął dłonią mojego zaróżowionego
policzka. Jessica niezauważalnie się ulotniła pozostawiając nas
samych. Chwilę tak staliśmy po czym dołączyliśmy do przyjaciół
w przedziale.
Kiedy tylko Matt dostrzegł nowego towarzysza naszej wycieczki
natychmiast wstał zaniepokojony.
- Marius -wycedził przez zęby - Nie spodziewałem
się ciebie tutaj.
Mark wyglądał na równie zaskoczonego jak Matt.
- To wy się znacie ? - wtrąciłam
Obaj nie zaszczycili mnie nawet spojrzeniem, nie mówiąc już o
wyjaśnieniach. Wyglądali na zaskoczonych i jednocześnie
wściekłych. Nie wiadomo było z jakiego powodu.
Losu zmienność bywa trudna,dlatego
czasem warto abstrahować
od tej rzeczywistości, wobec
której jesteśmy bezsilni.
__________________________________________________________________
* Cytat z książki ,,Ukryta'' sagi ,,Dom Nocy''
_ _ _ _ _ _ _ _ _ _ _ _ _ _
Hejka ;) W końcu nowy rozdziałek. Jeśli
przeczytałeś to skomentuj ! Będzie mi miło jeśli pozostawisz po
sobie ślad w tej oto postaci. Krytyka też jest mile widziana. Chcę
wiedzieć co należałoby poprawić. ;) To chyba na tyle. Do
zobaczenia przy następnym rozdziale ! ;**